• Papież Franciszek

Streszczenia środowych audiencji generalnych

  • Ojciec Święty wspomina swoją ostatnią podróż apostolską do Egiptu, która  była znakiem nadziei i pokoju dla tego narodu. Ojciec Święty wspomina spotkanie na uniwersytecie Al-Azhar i spotkanie z Wielkim Imamem, które stało się konferencją pokojową. Egipt ma wielką rolę w regionie Bliskiego Wschodu, jest to kraj ogromnego bogactwa kulturowego, które rodzi się poprzez pokój. Pokój to również owoc przymierza między człowiekiem a Bogiem, jest on zakorzeniony głęboko w sercach ludzi niezależnie od kultury i pochodzenia. Papież podkreślił wielką rolę Egiptu dla budowania pokoju w tej części świata; pokoju, który nie opiera się na prawie siły, ale na sile prawa. Chrześcijanie w Egipcie powołani są do budowania braterstwa, podkreśla papież. Wspomina też o spotkaniu z papieżem Tawadrosem II, patriarchą prawosławnych Koptów, a także o spotkaniu i Mszy św. na stadionie, podczas którego umacniał w wierze niewielką grupę katolików żyjących w Egipcie. Papież przypomniał, że Egipt był w Biblii zawsze miejscem schronienia, nadziei i pomocy, zwłaszcza dla Świętej Rodziny, która tam właśnie wyemigrowała chroniąc się przed przemocą Heroda. 

  • Papież Franciszek zwraca uwagę na ostatnie słowa z Ewangelii św. Mateusza: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Nasz Bóg nigdy nie zostawia nas samych, ale zostaje na zawsze z nami.

    Nasze życie jest pielgrzymką, w swoim pielgrzymowaniu człowiek nigdy nie jest sam, Bóg zawsze towarzyszy nam aż do końca świata. Wszystko przeminie, ale Słowo Boże nigdy nie przeminie. Ta pewność musi być zakorzeniona w naszych sercach, Bóg troszczy się o każdego z nas, bo nas kocha. Wśród symboli chrześcijańskiej nadziei jest kotwica, oznacza ona silne zakorzenienie w tym, czego dokonał Bóg w Jezusie Chrystusie. Jezus obiecał nam, że nie opuści nas do końca świata, nawet wtedy, kiedy ogarnia nas ciemność, wtedy właśnie musimy mieć zapalone światło naszej nadziei.  Nasze życie musi być zakotwiczone w niebie, tam zmierzamy. 

  • Ojciec Święty kontynuując cykl katechez o nadziei chrześcijańskiej, skupia się na osobie Zmartwychwstałego Chrystusa. Chrześcijaństwo nie jest ideologią, ale rodzi się z konkretnego wydarzenia – ze zmartwychwstania Jezusa. To jest centrum przesłania chrześcijańskiego. Św. Paweł podkreśla fakt zmartwychwstania; gdyby bowiem Jezus nie zmartwychwstał, ale wszystko skończyłoby się na Jego śmierci, uznalibyśmy go za bohatera, ale nie rodziłoby to naszej wiary, Ona rodzi się w poranek wielkanocny, kiedy to ukazał się Jezus Zmartwychwstały. Jezus ukazał się konkretnej grupie ludzi, którą św. Paweł wymienia, na końcu wspomina siebie, pamiętając o swojej przeszłości, kiedy prześladował chrześcijan. Spotkanie ze Zmartwychwstałym  Jezusem całkowicie zmieniło jego życie. Tym właśnie jest chrześcijaństwo – nie naszym poszukiwaniem Boga, ale Jego szukaniem nas. Wiara jest łaską, ale potrzebne jest nasze otwarte serce. Pomimo, że jesteśmy grzesznikami, możemy pójść do grobu Jezusa i zobaczyć, jak On jest zdolny w nas zmartwychwstać

  • Ojciec Święty odnosi się do Ewangelii z ubiegłej niedzieli, Niedzieli Palmowej, kiedy to wspominaliśmy wjazd Jezusa do Jerozolimy. Liczni, witający Go ludzie pokładali w Nim swoje nadzieje, związane z życiem doczesnym. Te jednak upadły w obliczu Jego śmierci na Krzyżu. Krzyż natomiast stworzył nową perspektywę, dał możliwość odrodzenia się nowych nadziei, innych, niż te, związane z życiem doczesnym.

    Jezus sam powiedział, że ziarno pszenicy musi obumrzeć po to, by przyniosło obfity owoc. Jezus przyniósł na świat nową nadzieję, stając się małym, jednym z nas, oddał swoje życie, dając nam nową nadzieję. Jego Krzyż to miejsce narodzenia się nowej nadziei. Jezus wszystko przekształcił, wszystko odnowił, z Jezusem wszystko to, co szare, smutnie, beznadziejne, przekształca się w nową nadzieję. Wybierając życie z Jezusem odkrywamy, że trzeba być jak ziarno, które obumiera, by powstało coś nowego, lepszego. Ten, kto kocha, coś traci, daje siebie, ale tylko ta logika może dać owoc. Posiadanie rodzi ciągłą chęć zaspokajania swoich potrzeb, tylko dając zyskujemy poczucie spełnienia. Krzyż jest konieczny w naszym życiu, ale nie jest on celem. Miłość jest motorem sprawiającym, ze zyskujemy nadzieję.

  • Ojciec Święty Franciszek odwołuje się do I Listu św. Piotra Ap., który zawiera niezwykłą treść; tchnie pocieszeniem i pokojem, pokazując, że Pan jest zawsze blisko nas i nigdy nas nie opuszcza.  Sekretem tego listu jest jednak to, że jest on bezpośrednio zakorzeniony w tajemnicy Paschy. Tchnie  radością ze Zmartwychwstania Pańskiego. Apostoł zachęca nas, byśmy oddawali cześć Panu Zmartwychwstałemu w naszych sercach.

    Nasza nadzieja chrześcijańska to nie uczucie, bogactwo posiadania, ale to osoba Jezusa, którego rozpoznajemy w naszych braciach. Tej nadziei nie trzeba uzasadniać w słowach, ale poprzez świadectwo życia. Jeśli Chrystus żyje w naszych sercach, musi być widoczny w naszym życiu, musi ujawniać się na zewnątrz., nabierając subtelnej formy szacunku, życzliwości wobec bliźnich, a nawet wobec tych, którzy wyrządzają nam krzywdę.

    „Lepiej cierpieć dobrze czyniąc, niż czyniąc źle”, mówi św. Piotr. Nie oznacza to, że dobrze jest cierpieć, ale jeśli cierpimy dla dobra, to jednoczymy się z Panem, rozsypujemy ziarna dobra, mówi papież. Za każdym razem, kiedy nie odpowiadamy złem za zło, ale błogosławimy tym, którzy czynią nam zło, stajemy się żywymi znakami nadziei.

  • Ojciec Święty kontynuuje temat nadziei w listach św. Pawła. Tym razem Apostoł ukazuje postać Abrahama, który nie tylko jest naszym ojcem w wierze, ale i w nadziei.  Bóg Abrahama jest Bogiem nadziei, który spełnił swoją obietnicę. Abraham stał się Ojcem wielu narodów, ludzkości prowadzonej do Boga. Św. Paweł pomaga nam zrozumieć więź między wiarą a nadzieją.

    Nasza nadzieja nie opiera się na prognozowaniu, ale pojawia się tam, gdzie nie ma już po ludzku żadnej nadziei. Abraham uwierzył i miał nadzieję wbrew wszelkiej nadziei. Jest ona zdolna do wykroczenia poza nasze ludzkie możliwości, bo opiera się na wierze.  Abraham był przekonany, że Bóg jest w stanie wypełnić swoją obietnicę. Jedyną ceną nadziei jest otwarte serce, mówi papież.

    Powinniśmy prosić Pana, abyśmy byli w stanie uwierzyć, że Bóg może spełnić swoje obietnice.

     

  • Po raz kolejny Ojciec Święty koncentruje się na problemie nadziei chrześcijańskiej, nawiązując do listów św. Pawła. Tym razem nadzieja ukazana jest w zestawieniu z dwiema innymi postawami ważnymi dla naszego życia wiarą: „wytrwałością” i „pociechą”.

    Wytrwałość, czyli cierpliwość to zdolność do przetrzymania ciężaru, który czasem wydaje się nie do udźwignięcia. Pociecha to umiejętność ukazywania, nawet w najtrudniejszej sytuacji, działania kochającego Boga. Te dwie cechy są w szczególnie wyraźny sposób ukazane przez Pismo. Pan jest Bogiem „wytrwałości i pociechy”, mówi Pismo św.

    Apostoł Paweł mówi, że my, którzy jesteśmy mocni w wierze, dzięki mocy Boga, powinniśmy pocieszać słabszych. Mamy wręcz obowiązek brania na siebie słabości innych.  Możemy to czynić bez samozadowolenia, ale przekazywać moc Pana, być siewcą nadziei.  Owocem takiej postawy jest wzajemność, także i my możemy kiedyś potrzebować pocieszenia.  Warunkiem naszej siły jest bycie blisko Jezusa, słuchanie Jego Słowa.

  • Ojciec Święty nawiązuje do przykazania miłości, jakie zostawił nam Jezus. Jest z nim związana radość chrześcijańskiej nadziei. Apostoł Paweł przestrzega jednak, że nasza miłość może być obłudna. Kiedy więc, pyta papież możemy być pewni, że nasza miłość jest szczera? Czasem nasze miłosierdzie jest kierowane chęcią pokazania się, poczucia się lepszymi, wynika to z myślenia, że miłość jest wytworem człowieka. Natomiast miłosierdzie jest łaską, mamy przekazywać miłość, którą otrzymujemy od Pana. Najpierw musimy spotkać łagodne oblicze Pana.

    Nasz sposób miłowania jest naznaczony naszym człowieczeństwem, ale możemy stać się narzędziami miłości Boga, dzieje się tak, gdy pozwalamy, by nasze serce zostało ożywione miłością Jezusa Zmartwychwstałego. Nasza miłość dla braci jest odpowiedzią na wielką miłość, którą otrzymujemy od Boga. Św. Paweł nie tyle chce nas napomnieć, ile daje nam nadzieję. My sami nie jesteśmy w stanie kochać, kochamy tylko dzięki łasce od Pana, którą ciągle musimy w sobie odnawiać. Św. Paweł wzywa nas, żebyśmy radowali się zawsze nadzieją okazując bliźnim miłość, którą otrzymujemy od Pana.

  • Ojciec Święty w katechezie w Środę Popielcową, w pierwszym dniu Wielkiego Postu, przedstawia Wielki Post jako pielgrzymkę nadziei. Staje się to oczywiste jeśli spojrzymy na ten okres jako czas przygotowania do Święta Zmartwychwstania. Wielki Post to czas pokuty i umartwienia, ale nie jest to celem samym w sobie, ma nas przygotować do zmartwychwstania z Jezusem, abyśmy odnowili naszą tożsamość chrzcielną. Dlatego jest to czas nadziei.

    Aby to zrozumieć trzeba cofnąć się do wydarzenia wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej. Pan nie zapomniał o swoim ludzie, ale wyprowadził ich z niewoli. Pan dał swemu ludowi prawo miłości Boga, siebie i bliźniego. Pan jest wierny, ludzie są prowadzeni przez Mojżesza z niewoli żyjąc nadzieją.

    Pascha Jezusa jest jego wyjściem z życia doczesnego do życia wiecznego. Kosztowało to cierpienie i śmierć Jezusa. Nie oznacza to, że my nie musimy nic zrobić. Musimy odpowiedzieć Bogu „tak”, jak zrobiła to Maryja.

    Przemierzamy pustynię razem z Jezusem, On daje nam Wodę Żywą – Ducha, my mamy podsycać mały płomień, który został nam dany w czasie Chrztu.

    Wielki Post jest pielgrzymką od niewoli ku wolności. Nie jest to pielgrzymka prosta, to trudna droga, pełna pokus, zniechęcenia, ale pomimo to wszystko, trzeba mieć nadzieję, tak, jak miała ją Maryja.

  • Ojciec Święty nawiązuje do Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian (8,19-27), w którym apostoł mówi o stworzeniu, które Pan Bóg dał człowiekowi, aby ten mógł się nim opiekować i z niego korzystać. Niestety jednak człowiek zerwał tę więź z Bogiem poprzez grzech zaczął czerpać  z darów Bożych czyniąc szkodę temu, co zostało nam powierzone przez Stwórcę. Kierując się egoizmem i niepohamowana rządzą posiadania doprowadziliśmy do zniszczenia najbardziej cennych darów Bożych, takich jak na przykład woda.

    Jednak nawet w sytuacji, gdy człowiek przez pychę i chciwość zmarnował i zdegradował powierzone mu stworzenie, Pan nie zostawia nas samych; przychodzi z pomocą dając nam nadzieję. Apostoł Paweł zachęca nas abyśmy wsłuchali się w jęki całego stworzenia; to jakby jęki rodzącej kobiety, która wie, że jej ból niedługo minie i będzie mogła cieszyć się nowym życiem. Żyjemy w grzechu i odczuwamy jego skutki i ciężar w naszym życiu, jednak wiemy, że Pan daje nam nowe życie, że zostaliśmy przez Niego odkupieni. Chrześcijanin wie, że teraz żyjemy w czasie oczekiwania, tęsknoty, która wykracza poza teraźniejszość

  • Ojciec Święty nawiązuje do Listu św. Pawła, słyszymy w nim, że Apostoł Paweł zachęca nas, by się chwalić, chlubić, jednak tak, by nikogo nie obrażać. Mamy się chlubić obfitością łaski, którą otrzymujemy w Chrystusie, musimy zdać sobie sprawę, ze wszystko jest łaską, darem. Sprawcą wszystkiego jest Bóg, który obdarza nas przez swego Syna Chrystusa. Jeśli to przyjmiemy, ogarnie nas Boży pokój, który objawi się we wszystkich sferach naszego życia.

    Mamy się też jednak chlubić z ucisku. Mogłoby się wydawać, że jest to sprzeczne ze stanem pokoju, ale wprost przeciwnie; jest to warunek naszego pokoju. Pokój Boży to łaska doświadczenia, że Bóg nas kocha i nie zostawia nas nigdy, nawet wtedy, gdy doświadczamy trudne chwile. Nie zawsze łatwo jest nam powiedzieć, uwierzyć, ze Bóg nas kocha,. To jednak jest podstawą naszej nadziei. W chwilach trudnych zwłaszcza powinniśmy powtarzać, że Bóg nas kocha. Nadzieja, że Bóg nas kocha daje nam siłę, by chlubić się z ucisku z powodu Chrystusa.

  • W katechezie Ojciec Święty Franciszek odnosi się Listu św. Pawła, mówiąc o nadziei chrześcijańskiej, która ma nie tylko wymiar osobisty, ale też wspólnotowy. Wspólnoty chrześcijańskie powołane są do tego, aby pomagać sobie nawzajem, nie tylko w potrzebach życia codziennego, ale także w życiu nadzieją. W pierwszej kolejności wymaga się od przewodników, od tych, na których ciąży odpowiedzialność za wspólnotę; muszą oni jednak być wspierani przez innych, powierzono im bowiem zadanie, które wykracza poza ich siły.

    Św. Paweł Apostoł zwraca też uwagę na tych, którym grozi utrata nadziei, którzy popadają w rozpacz; to im trzeba iść z pomocą. Trzeba iść z pomocą tym, którzy nie potrafią sami sobie pomóc, trzeba być z nimi, współodczuwać ich ból, towarzyszyć im w ich niedoli, do tego jest powołany Kościół. Św. Paweł Ap. mówi: „My, którzy jesteśmy mocni [w wierze], powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne” (15,1). Taka postawa jest też świadectwem, które wypływa na zewnątrz, poza obręby wspólnoty. Zniewagę pokonuje się przebaczeniem, mówi papież. To jest Kościół, jego siła jest w miłości.

    Nadzieja chrześcijańska obca jest tym, którzy zamykają się w swoim dobrobycie, możemy się jej uczyć od „maluczkich”, ubogich, zepchniętych na margines, którzy jednak nie stracili nadziei.

    Mieszkaniem nadziei jest Kościół, a jej duszą Duch Święty, należy Go ciągle przywoływać, łatwiej bowiem mieć silną wiarę, trudniej żywić nadzieję, mówi Ojciec Święty.