Audiencja generalna 01.06.2016

 
 
 

Ojciec Święty odnosi się do przypowieści o faryzeuszu i celniku i ich modlitwie. Modlitwa faryzeusza była pełna słów, przeniknięta poczuciem wyższości wobec innych ludzi. Faryzeusz modlił się do Boga, ale tak naprawdę nie widział przed sobą Boga, nie czuł potrzeby, aby paść na kolana przed Bogiem, jest zapatrzony w samego siebie, we własne zasługi. Ten sposób modlenia się jest daleki od Boga, pomija to, co najważniejsze.

Powinniśmy zapytać samych siebie jak się modlimy, nie tylko ile się modlimy, mówi papież. Czy można modlić się z arogancją, hipokryzją, pyta. Faryzeusz nie zdaje sobie sprawy, że zatracił drogę do swego serca.

Celnik natomiast stał daleko i tylko wyrażał skruchę bijąc się w piersi. Powtarzał słowa: „Boże, miej litość dla mnie grzesznika”. Celnicy byli uważani za niesprawiedliwych, byli nielubiani w społeczeństwie. Celnik zdawał sobie sprawę z tego, jak mizerna jest jego sytuacja. Celnik, nie mając nic, mógł jedynie żebrać o Boże miłosierdzie. Ukazuje on nam niezbędny warunek do otrzymania Bożego miłosierdzia. Jezus tłumaczy tę przypowieść ukazując celnika jako ikonę modlitwy podobającej się Bogu. Faryzeusz był pełen pychy, a tylko pokora otwiera serce Boga.